|
Teren niezwykle trudny do startu
szybowcami i do pościgu dla wszystkich swobodnych. Nierówny teren
porośnięty uschniętymi badylami, krzewami i tarniną. Od południa lasek
mieszany z wysokimi drzewami napawał strachem organizatorów i
zawodników.
Wiatr niezbyt mocny wiał z wszystkich
możliwych kierunków sprawiając wiele problemów zawodnikom.
W klasie F1A juniorów krośnianie
radzili sobie całkiem dobrze.
Mateusz Kopacz rozpoczął od małej straty
w pierwszym locie. Start blisko ściany lasu to ryzyko potraktowania
turbulencji jako noszenie termiczne.
W trzecim locie Mateusz wystartował tuż
przed burzą w padającym deszczu. Przed upływem czasu maksymalnego
model zniknął za lasem. Taki wynik nie dawał szans na dobrą lokatę.
Kuba Czekański startował po raz pierwszy
w poważnych zawodach F1A. Zaczął bardzo dobrze latając dwukrotnie
maksymalnie mimo braku haka dynamicznego. W ostatnim locie model po 38
sekundach wylądował w lesie na wysokiej sośnie.
Ze względu na pogarszające się warunki
organizatorzy słusznie postanowili zakończyć zawody po trzech turach.
Dopiero po podliczeniu wyników okazało
się, że zdobycz punktowa naszych zawodników wystarczyła na zajęcie
bardzo dobrych miejsc, Mateusz drugi a Kuba trzeci.
Tym sposobem obaj uzyskali pierwsze
punkty do Pucharu Polski.
W klasie F1A seniorów Krosno
reprezentowali dwaj, onegdaj czynni zawodnicy. Od ostatniego ich
startu minęło ponad 20 lat.
Latali odpowiednio do wieku. Adam Kopacz
w słabym wietrze nie zdołał wyholować modelu na pełną wysokość i
wylatał 33 sekundy. Pozostałe loty to wzorcowe loty maksymalne.
Henryk Czekański po dwóch dobrych lotach
zrezygnował z trzeciego startu skupiając się na odzyskaniu modelu syna
pewnie zaklinowanego w koronie drzewa.
Model udało się odzyskać przy pomocy
dwóch "drzewołazów", którzy zdołali wspiąć się na 20 metrów po gołym
pniu. Ekipę zorganizował niezwykle życzliwy modelarzom Pan Sołtys
Podborza. |