|
Po pierwszym locie prowadził
Stanisław Bolko z Kamienia, który startował solidnym modelem,
akurat na te warunki. W czołówce różnice pomiędzy zawodnikami były
niewielkie. Bardzo słabo, zaledwie 10 s latał Stanisław Kubit.
Po dwóch turach prowadził Wojciech
Błachut z Gliwic przed Tadeuszem Jurczykiem i Stanisławem Bolko, a
różnica czasów mieściła się w 20 s. Zatem ostatni lot miał być
decydujący, jak to zwykle bywa, gdy stawka zawodników jest
wyrównana.
Wojciech Błachut latał 74 s gromadząc
220 s. I każdy z pięciu zawodników czołówki mógł go wyprzedzić pod
warunkiem uzyskania czasu zbliżonego do maksymalnego.
I w tej chwili rywalizacja nabrała
rumieńców, a jej śledzenie ułatwione. Wystarczyło patrzeć na
poczynania kolejnych modelarzy odliczając sekundy lotu i
porównując do wyniku lidera Błachuta. Można też było dopingować
przy otwartej kurtynie, co jednym pomaga a innym przeszkadza.
Poleciał Edward Burek z Mielca.
Niestety, w tym ważnym locie nie trafił choćby w bąbelek termiczny
i latał tylko 68 s. Przegrał z liderem.
Potem Bolko - wyholował poprawnie i model latał poprawnie przez 77
s, na miarę możliwości tego modelu bez wspomagania noszeniem.
Bolko też przegrał z Błachutem o 19 s.
Poleciał Józef Półchłopek. Model na
pełnej wysokości pompował zawzięcie i wydawało się, że długo nie
polata. Jednak owe pompy spowodowane były zbawiennym noszeniem
termicznym, które utrzymało model w locie dużo ponad 120 s. To
zaledwie 7 s lepiej niż czas lidera i Półchłopek objął
prowadzenie.
Wreszcie cichutko i skromnie poleciał
Tadeusz Jurczyk. Jemu wystarczyło 90 s, aby wyprzedzić Błachuta i
97 s, aby pokonać Półchłopka. Czyli, musiał trafić w noszenie.
Łatwo powiedzieć. Poleciał, a widzowie pilnie obserwowali lot i
odliczali sekundy. Po 90 s wybuch radości w ekipie Krosna, a kilka
sekund później zdziwienie. Jurczyk latał 120 s. i wygrał Zawody
przy otwartej kurtynie wzbudzając nieukrywaną radość w ekipie
krośnieńskiej. Wygrał pierwszy raz od wielu lat.
Nie było mu jednak dane cieszyć się
sukcesem. W licznych krzakach okalających gliwickie lotnisko
szukał zawzięcie zwycięskiego modelu, żeby wystartować w kolejnych
zawodach. Nie odnalazł.
Dwaj
krośnieńscy zawodnicy na najwyższym podium zawodów ogólnopolskich
to duży sukces. Dla bacznego obserwatora sportu modelarskiego nie
jest to jednak zaskoczenie. Obaj parają się modelarstwem
od 50 lat. Razem, wspólnie, konsekwentnie. Po sukcesach osiąganych
w latach młodości nastąpił czas stagnacji. Inne obowiązki
absorbowały ich bardziej. Teraz z nową energią zabrali się za tę
trudną dyscyplinę.
Józef
Półchłopek już w 2009 i 2010 roku wywalczył tytuły Wicemistrza
Polski.
Tadeusz
Jurczyk zaś w cieniu kolegi dłubał przy swoich konstrukcjach i
latał coraz lepiej. Brakowało jednak czynnika ostatniego, acz
niezwykle ważnego - szczęścia. W Gliwicach dobrym modelem dobrze
latał i dopisało szczęście. Wygrał.
Jakie znaczenie dla osiąganych
wyników ma atmosfera w zespole trudno
jednoznacznie przesądzić. W ekipie krośnieńskiej stosunki między
modelarzami układają się poprawnie, można zauważyć wzajemną
życzliwość. Każdy zawodnik może liczyć na pomoc kolegów. To bez
wątpienia ma wpływ na wyniki sportowe i na czerpaną z latania
radość i satysfakcję.
(ak)
|